Panie Boże proszę Cię o dobrego męża

Właściwie to nigdy wcześniej – w podstawówce, czy na początku liceum, nie myślałam tak na serio o zakonie. Aż do czasu…Owszem, w drugiej, czy trzeciej klasie podstawówki był zachwyt i zapatrzenie się w siostrę zakonną, w jej habit i inność. Nawet mówiłam jej, że jak dorosnę, to będę jak ona- siostrą zakonną. Ale zachwyty minęły, łaska Pana działała w ukryciu, a ja wzrastałam myśląc, że w przyszłości założę rodzinę. Pragnęłam, by mój mąż był osobą głęboko wierzącą, byśmy mogli jak najlepiej wychowywać nasze dzieci. Swoje szczęście widziałam w założeniu rodziny, a bardzo chciałam być szczęśliwa. Nie wyobrażałam sobie tego, że Pan Bóg mógłby mieć jakieś inne plany wobec mnie.

Gdy byłam w czwartej klasie  liceum uczestniczenia w 7-miotygodniowym seminarium Odnowy w Duchu Świętym. Między innymi padło tam pytanie, czy jestem otwarta na Boży plan co do mojego życia. Czy zgodziłabym się także na życie w samotności, albo w zakonie, gdyby Pan Bóg tego chciał?

Mniej więcej w tym samym czasie byłam na niedzielnej Mszy świętej, na której prezentowała swoje Zgromadzenie jakaś Siostra zakonna. Nie pamiętam już o czym mówiła, wiem tylko, że na koniec poprosiła wszystkich o modlitwę w intencji powołań kapłańskich i zakonnych. Pomyślałam: ”Dobrze, pomodlę się” i wtedy nagle, bardzo wyraźnie usłyszałam głos: „A może ty byś chciała?” Z całej siły, w swoim wnętrzu odpowiedziałam wtedy: „Nie!”. Ale Pan Bóg jest przecież Bogiem i to na dodatek bardzo nas kochającym. On zna serce każdego człowieka i wie czego mu potrzeba. Wiedział także czego było trzeba mojemu sercu w tamtym momencie. Po jakimś czasie minęły moje bunty. Chciałam być szczęśliwa, a wiedziałam, że szczęście jest w tym, czego chce Bóg. Już byłam otwarta na inną możliwość, niż małżeństwo. Czekałam na Jego propozycje, ale On milczał, a łaska nadal działała w ukryciu.Przyszedł czas matury, a potem wyboru studiów i dalszej drogi życia. Nie dostałam się na wybraną uczelnię i kierunek studiów (teraz mówię: Bogu dzięki!), więc pomyślałam, że za rok znów spróbuję. Starałam się nie zmarnować tego roku. Próbowałam dobrze wykorzystać ten czas, dlatego też „wylądowałam” w Skórcu  u Sióstr Sercanek na kursie krawieckim. Tu Pan Bóg mnie naprawdę rozpieszczał- spełniał moje marzenia: miałam wspaniałą stancję, byłam w grupie modlitewnej, śpiewałam w zespole w kościele i mogłam uczestniczyć w rekolekcjach dla dziewcząt u Sióstr. Po jakimś czasie zaprzyjaźniłam się z Siostrami i bywałam dość częstym gościem w ich klasztorze. Czasami uczestniczyłam wraz z nimi w modlitwie brewiarzowej. Starałam się codziennie uczestniczyć we Mszy św. I tak  Pan Bóg niepostrzeżenie dla mnie przygotowywał glebę pod zasiew swego Słowa.

Zbliżały się Święta Wielkanocne, a mnie coraz bardziej nękała niepewność: „Co dalej?, Co zrobić ze swoim życiem?”. Pytałam Pana, co chce, bym czyniła. A On, jak to On: delikatnie dawał mi do zrozumienia, że chce mnie mieć dla siebie. To był trudny czas, czas niepewności i walki wewnętrznej o rozpoznanie drogi życiowej. Aż wreszcie z całego serca poprosiłam Pana, by mi jasno powiedział, czego ode mnie oczekuje, czy rzeczywiście chce bym poszła do zakonu.I odpowiedział. 23 IV na Mszy św. wieczornej poprzez czytania i Ewangelię. „Dla mnie bowiem żyć to Chrystus” (Flp. 1 ), oraz J.12,24-26, o ziarnie pszenicznym. Czy można było otrzymać jaśniejszą odpowiedź? Powiedziałam Bogu: „TAK”! A On  napełnił moje serce przedziwną radością i pokojem. Byłam szczęśliwa, że będę siostrą zakonną, chociaż kilka dni wcześniej nie cieszyła mnie ta myśl. Pan Bóg przemienił moje myślenie o 180 stopni ! Jestem już w zakonie kilka lat.  Jest to piękna droga, choć nie łatwa. Wierzę, że Pan Bóg ma swój plan co  do mojego życia i każdego dnia próbuję go odczytywać, by kroczyć za moim Oblubieńcem.

Zachęcam Cię do szukania odpowiedzi na pytania: „Kim jestem?”, „Czego chce ode mnie Bóg?”, „Jakie ma plany, co do mojego życia?” Może Jego odpowiedź na początku Ci się nie spodoba, ale -uwierz mi- warto odpowiedzieć „Tak”!

s. Małgosia